Długa i nudna przerwa zimowa, ale w sen zimowy nie zapadam; mam kilka prac zarówno do zrobienia jak i ukończenia. Dzisiaj zaprezentuję coś związanego ze ślubami ale niezbyt typowego.
Tuż przed końcem roku miałem przyjemność fotografować limuzynę, dla
www.limuzyny.ketrzyn.pl.
W roli głównej wystąpił elegancki Lincoln Towncar.
Co tu dużo mówić - samochód robi wrażenie, tak samo jak i jego potężny ponad pięciolitrowy silnik, który podczas fotografowania w ostatniej lokacji rozpuścił pod sobą niezły kawał ubitego śniegu.
Limuzyna jest średniej długości co mi się bardzo spodobało. Osobiście nie podobają mi się mega długie pojazdy - tutaj mieści się spokojnie 7 pasażerów, a mimo to limuzyna nie wygląda jak biały jamnik :/
Na sfotografowanie czeka jeszcze Chevrolet Corvette, która ponoć też jest do wynajęcia. Na pewno ten bolid robi piorunujące wrażenie pod kościołem, może uda mi się kiedyś zrobić sesję i tego pojazdu.
Bardzo lubię takie nietypowe zlecenia. Swego czasu robiłem zdjęcia narzeczeńskie i fotografie obiektów - dużo zabawy, a efekty - super :)
Tak więc jeśli chcecie mieć naprawdę porządnie wykonane zdjęcia to wiecie gdzie mnie szukać. Mój kolejny target to headshoty.
Sezon ślubny oficjalnie się zakończył, nie ma żadnych kolejek, ostatnia praca oddana w dniu wczorajszym. Cieszę się, że ten rok minął bez większych zgrzytów.
Mogę pozwolić już sobie na nieco dłuższe wpisy.
Na jednym z profesjonalnych for fotograficznych natknąłem się na stronę z cytatem:
"Więc jesteś fotografem ?"
"Tak, jestem. Bardzo to lubiÄ™"
"Nie dziwię się. Masz super robotę. To musi być wspaniałe pracować jeden dzień w tygodniu".
Pewnie część fotografów spotkała się z podobną wymianą zdań, pewnie część osób twierdzi, że to tak właśnie wygląda.
Nie dziwię się, że może panować takie przekonanie, bo sam tak kiedyś myślałem. W końcu statystyczna osoba widzi fotografa tylko kilka godzin na ślubie, potem na przyjęciu, z którego i tak fotograf znika najwcześniej.
Fotograf oddaje zdjęcia po jakimś czasie (najczęściej po zbyt długim:), zgarnie wynagrodzenie i znika.
Gdybym nie lubił fotografować, to pewnie bym tego nie robił, ale trzeba wiedzieć, że sama pasja fotografowania obudowana jest wieloma zadaniami, które nie występują w typowej pracy od 8 do 16.
Czas pracy fotografa składa się zazwyczaj z części rejestracyjnej (od przygotowań, godzina 10:00 do końca oczepin, ok 01:00. W międzyczasie jest plener 2-3h z asystentką, błogosławieństwo, ślub, wesele i dojazdy, często dalekie.
Lekko licząc macie człowieka wynajętego na 15h w samym dniu ślubu. To nawet na mnie robi wrażenie :)
Ok, to już zdjęcia mamy, ~24 gigabajty drogocennych niepowtarzalnych plików na drogocennych kartach wieziemy do domu.
Kolejne etapy to selekcja, obróbka i projekty różnorodnych elementów pakietu. Nie będę zdradzał wszystkich tajników, więc powiem tylko, że trwa to min. 1,5 tygodnia. Trzeba też dopilnować zamówień u kontrahentów, wysyłać reklamacje gdy otrzymany produkt nie spełnia normy (liniowość jakości labów bywa różna). Czas produkcji i wysyłki produktów końcowych zazwyczaj nie jest krótszy niż 14 dni.
W międzyczasie spotkania z klientami i kolejne sesje, reportaże, do tego wszelkiego rodzaju wymiana informacji z kolegami po fachu.
Sporo tego, a w szczycie sezonu kolejka oczekujących się wydłuża.
Czemu to piszę? Te informacje możliwe, że nie są wielkim odkryciem dla części z was, ale warto je mieć w świadomości zadając pytanie "czemu tak długo", a może i czasem "drogo"?
Rozwinięciem tego wpisu niech będzie opis na stronie
http://www.ispwp.com/the-secret-life-of-wedding-photographers.html który to skłonił mnie do stworzenia tego wpisu.
ReasumujÄ…c, nie jest lekko ale i tak to lubiÄ™ :)